Zakładki:
Czym jest autyzm
JAK POMÓC
Linki różniste
Nasze terapie
Znajomi podczytywani
Autyzm newsletter |
środa, 19 października 2011
E, no jakoś tak nie mogłam się zebrać. A to wakacje, wyjazdy, potem przygotowania szkolne...nie pisałam. Wszystko w sumie ok. Mati chodzi do szkoły dla autystów. W grupie jest dwóch chłopców i dwie dziewczynki. Mati jako jedyny mówiący, niestety. Mieliśmy sporo obaw, czy to dobre posunięcie, a może błąd...jest ok, to jest na razie dla niego lepsze miejsce, jak integracja. Mamy rewelacyjną wychowawczynię, ma na niego sposób, jest bardzo zaangażowana, pełna pomysłów. Chyba cieszy się z takiego dzwońca w grupie jakim jest Mati, bo on oddaje więcej z siebie, niż pozostałe dzieci, jest najbardziej kontaktowy i rozumny. Sporo się dzieje w życiu szkolnym, są wyjścia do teatru, odbywają się koncerty, wycieczki...Mati jest grzeczny, nie rozrabia. Widać, że bardziej jest zdyscyplinowany, grzeczniejszy. Niedługo zostaną wprowadzone PECS, ze wzgledu na dzieci niemówiące, ale to też poprawi komunikację Mateuszka. Ostatnio jednak jest bardziej nerwowy, drażliwy, łatwo wpada w złość, krzyczy...nie wiem, czy dlatego, że widzi, jak inne dzieci tak reagują? A może to zmiana pory roku? Podobno autyści są meteopatami... Nie wiem. Nerwus jest większy i tyle. Podaję mu znów Magnez z wit. B6, staram się systematycznie, z tym zawsze mam problem. Podaję też olej lniany. Na początku było jedno wielkie bleee, heh, ale jakoś zaakceptował, może polubił nawet? Nie mam problemu z podawaniem. Mam nadzieję, że za parę tygodni zaowocuje to poprawą w funkcjonowaniu. Podejrzewam też, że coś z brzuszkiem się dzieje, jakieś znów są candidowe sprawy, niby niewielkie, ale może to go rozwala...w piątek idziemy do pediatry po skierowania, trzeba zrobić badanie krwi i mamy jeszcze inne sprawy do sprawdzenia, które mnie niepokoją. Miałam iść do alergologa, ale ciągle nie po drodze, ciągle tyle spraw...w listopadzie rediagnoza. Brakuje czasu by to wszystko ogarnąć. Najwygodniej byłoby, abym rzuciła pracę, ale to niemożliwe. Może uda się jeszcze tego alergologa w tym roku odbębnić, mieć z głowy. Może coś wyjdzie, jakaś alergia, może coś mu szkodzi, choć ostatnio nie widać reakcji alergicznych ze strony ukł. pokarmowego ani na skórze...co nie znaczy wcale, że tej alergii nie ma. Czekamy na finał 1%. Na koncie jeszcze nic nie ma. Chciałabym pojechać z Matim na turnus latem...ale zobaczymy, jak to będzie. Doły czasem mam, raz jestem wielką optymistką, raz włącza mi się pesymizm do bólu. Nikt mi nie obieca, że na pewno Mati będzie kiedyś mówił normalnie, że będzie się w pełni komunikował werbalnie. Bo w sumie umiejętność mowy ma, ale komunikacja...czasem mam wrażenie, że on jest obecny tylko fizycznie...nie rozumie co się mówi, albo i może rozumie, ale nie słucha, to się odbija jak od ściany, to, co jest z zewnątrz jego świata... Z drugiej strony zaskakuje. Często mu mówię, że go kocham - odpowiada, że też, że bardzo. Ostatnio ślicznie powiedział - kocham Cię - wyraźnie jak nigdy. Ja jednak miałam wrażenie, że on nie rozumie tak naprawdę tego słowa. Rozumie natomiast słowo - uwielbiam - bo często sam go używa np. "uwielbiam zjeżdżać na hulajnodze". Pomyślałam, że może będę mu mówić, że go uwielbiam aby zrozumiał, że naprawdę go uwielbiam ;-) No więc mówię mu wczoraj, przed snem, że go uwielbiam i pytam, czy on mnie też. Potwierdził, że tak, więc poprosiłam aby to powiedział a on do mnie - kocham Cię -. No słodziak, no ;-) I nawet jak czasem jest po prostu do dupy, to takie chwile dają siłę by iść dalej, pchać ten ciężki wózek, krętą drogą pod stromą górę i jeszcze wiatr w oczy...
czwartek, 28 lipca 2011
Wczoraj Mati próbował zrobić "gwiazdę" - taką figurę akrobatyczną. Robił to dobrych parę razy. A czemu? Wypatrzył w reklamie ;-D
wtorek, 26 lipca 2011
Wczoraj byliśmy na kolejnym badaniu po trzecią płytę do treningu słuchowego. Test dychotyczny znów wyszedł lepiej niż poprzednio i widać, że młodemu poprawiła się koncentracja, przynajmniej, jeśli chodzi o dźwięki ;-) Ponieważ jednak Mati pracuje ostatnio znacznie lepiej, to może jednak nie przekłada się to tylko na tą sferę...? W każdym razie nadal jednak jedziemy na standardzie. O ile pewnie Mati te wszystkie dźwięki rozróżnia, o tyle nie umie odpowiedzieć na zadane pytanie bądź go nie rozumie...odpowiada pytaniem na pytanie albo wcale. Czyli niestety nie możemy zrobić pełnego badania a tym samym nie możemy mieć indywidualnej płyty. Trudno. Mati i tak ostatnio jest taki wygadany, nawet moralizuje trochę i wszystkich ustawia po kątach, że ja i tak jestem zadowolona ;-) W zeszłym tygodniu był z Tatą na Kung Fu Panda 3D i ku mojemu ogromnemu szokowi wysiedział cały film, w dodatku w okularach. Badał sprawę jak to jest, raz zdejmował, raz zakładał okulary ale film obejżał. Za to zonk - teraz tylko film 3D. Byłam w weekend na filmie o delfinku i wytrzymał tylko pół filmu. Może fabuła nudna...ale pewnie chodziło o efekty. Po za tym Panda to już bogata animacja a ten zwykły film był po prostu najwyraźniej za zwykły...trudno. Nie wszystko musi mu się podobać przecież.
wtorek, 19 lipca 2011
Po chwili szajby związanej z aklimatyzacją w domu, Mati jak odmieniony. Świetnie pracuje na zajęciach, ciągle rysuje te kameleony, jest grzeczny, pracowity. Ostatnio wynalazłam mu w necie książeczkę o prostym rysowaniu zwierząt na bazie kół oraz innych prostych figur. Świetne. Z pomocą terapeuty narysował kurę! Może te kameleony mu się znudzą...? Od zeszłego czwartku Mati miał długi weekend. Pogoda średnia, trochę słońca, trochę deszczu co i tak nie przeszkadzało mu w moczeniu się w basenie. Raz siedząc nakrył się małym basenikiem i stworzył sobie niby-namiot na wodzie. Dziadek dolewał mu ciepłej wody i naprawdę miał tam fajne...ja siedziałam obok w polarze. Wyjść z wody nie chciał. Apetyt ostatnio niesamowity, przytył. Byliśmy też na spacerze w lesie, szukaliśmy grzybów. Nawet znalazłam dwa podgrzybki i kurki. To dopiero początek sezonu. Za to na działce mamy takie okazy: taki grzybulec siedział sobie pod gałązkami ;-) A nie był jedynym ;-) Z takich "autystycznych" tematów to planuję od września trening umiejętności społecznych bo widzę, jak Mati garnie się do dzieci, ale często w taki sposób, który je zniechęca. Mamy w okolicy blisko poradnię, która prowadzi takie warsztaty, więc nie wymagałoby to jakichś kombinacji logistycznych z naszej strony.
wtorek, 28 czerwca 2011
I po urlopie, bo przeca nie po wakacjach ;-)
poniedziałek, 16 maja 2011
No i szlag może trafić człowieka, jak napisze długaśną notkę i na koniec cuś nie tak i trzeba od początku...To piszę.
A najbardziej podoba mi się to, że nie przepędzał psa, nie zbudował na nim, lecz poszanował starszą istotę, która bardziej jest ostatnio stacjonarna niż mobilna i obudował psa ;-) Piękne!
środa, 27 kwietnia 2011
Wiosna...Młody chyba jest meteopatą. Ostatnio jakby bardziej jest nerwowy, troszkę się zafiksował na jednej reklamie, było parę majteczkowych wpadek. Jakby mały regres, ale sama nie wiem...bo z drugiej strony jest chwalony przez terapeutów za postępy na zajęciach, w przedszkolu za poprawę w umiejętnościach społecznych, za ładną zabawę z dziećmi.
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Młody jakiś empatyczny się zrobił ostatnio. Zawsze był wrażliwy, ale na czyjś płacz czasem reagował agresją, nie rozumiejąc pewnie co się dzieje. Ostatnio pocieszał koleżankę głaszcząc po głowie. Wczoraj ja udawałam, że płaczę. On wziął mnie za rękę, popatrzył ze współczuciem, pogłaskał po ręku i powiedział - nie płacz... Słodkie ;-D No i ta dam - zaliczyliśmy pierwszy tydzień bez gatkowych wpadek ;-) Wszystkie kupki 100% znalazly się na czas w kibelku. W domu Mati biega sam, już nawet nie prosi o pomoc tylko oznajmia, że idzie na kupę a w miejscach publicznych zgłasza potrzebę. Brawo! Jestem taka szczęśliwa, że udało się mu wreszcie opanować te sprawy. Johansena słucha z ochotą, te 10 minut robi się za krótkie, Mati chciałby dłużej. Fajnie, że akurat taka muzyka mu odpowiada. Nie wiem na ile to może być efekt tej metody, może to zbieg okoliczności ale poprawiła się artykulacja np. czekolada to czekolada a nie "kukala". To ogromna zmiana.
wtorek, 29 marca 2011
Ta dam! Mati zaczał rysować. Ni z gruszki, ni z pieruszki bach - buzia na całą stronę kompletna we włosy, semetrycznie uszy, oczy, nosek i uśmiech od ucha do ucha ;-) Wczoraj narysował słoneczko. Dziś w przedszkolu też pokazali mi rysunek z buzią. Podobno powiedział, że to mama, czyli ja ;-) Fajowo, bo wreszcie zaczął coś sam, chętnie rysować. Wczoraj zaczęliśmy trening słuchowy. Widzę, że nie będzie z tym problemu. Mateuszkowi bardzo podobała się nagrana muzyka, zaakceptował słuchawki - luz.
czwartek, 24 marca 2011
Dawno nie pisałam. Brakowało tematu, potem czasu... a czasem sił. Dziś jakoś zebrałam się w sobie aby podsumować minione tygodnie. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||